Warning: Use of undefined constant DF_LISTA - assumed 'DF_LISTA' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /homepages/45/d789671203/htdocs/wp-content/themes/raiden-child/functions.php on line 49

21 kwietnia, 2014 – Temuco

Miasto

Dzień upłynął głównie pod znakiem upartego szukania ładowarki. Od sklepu do sklepu, od informacji do informacji. Piechotą. Zbytnio nie protestowałem, bo gdy rano udostępniłem swój komputer Sewerynowi, natychmiast go odłączył od WiFi, dziobiąc w zły klawisz. Chciałem aby Seweryn odpoczął od kierownicy. Dzięki nieustannym wędrówkom po mieście, ku mej wielkiej radości natrafiliśmy na bank, który wypłacał z karty pieniądze. Zabrałem się za rabunek i po wyjęciu trzeci raz dużej sumy transakcja została zablokowana.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nabrałem większy zapas, aby już mieć spokój aż do Santiago, gdzie jest przecież wiele banków i bankomatów. Obok banku, na płocie ogradzającym jakąś budowę, natknąłem się na plakaty z nazwą jednej z mych ulubionych grup muzycznych – Pink Floyd. W miejskim teatrze, w hołdzie dla tej genialnej grupy muzyków, miał się odbyć koncert i pokaz filmu pt. Uszkodzenie mózgu. Tytuł ów, umieszczony niedaleko wejścia do banku, nabierał dodatkowego, nader ironicznego znaczenia.

156r

Położenie Temuco, stolicy IX regionu, w centralnym punkcie Araukanii z łatwym dostępem, z jednej strony do andyjskich dolin, z drugiej do Pacyfiku, umożliwiło rozwój miasta, jego bliższych i dalszych okolic. Dla wielu pomniejszych miejscowości, Temuco stało się ważnym węzłem komunikacyjnym i handlowym. Jest także dużym ośrodkiem rolnictwa, hodowli i przemysłu leśnego.

Już w rok po założeniu obozu wojskowego stworzono pierwszą sieć ulic przyszłego centrum. Zabudowa usadowiła się w dolinie rzeki Cautin pomiędzy dwoma wzgórzami, wspomnianym Ñielol i drugim – Conunhueno (360 metrów wysokości), które obecnie leży poza granicami miasta, w gminie Padre Las Casas. Główną arterią miasta jest Aleja Alemania, która stała się ważnym ośrodkiem handlu z licznymi sklepami (w tym duże centra handlowe), restauracjami, klubami i bankami, wraz z kasynem i pięciogwiazdkowym hotelem. Centrum miasta to wielki plac Anibal Pinto,

156s

różniący się jednym, zasadniczym szczegółem od innych, głównych placów miast chilijskich. Otóż nie ma na środku fontanny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kreolskie miasta w Chile zawsze mają zestaw określonych budynków na froncie, wokół głównego placu: katedra, urząd miejski, teatr, straż pożarna, szkoła i banki. W Temuco przy głównym placu nie ma budynku straży pożarnej i szkoły.

W 1981 roku, w ramach całkowitej jego rewitalizacji, postawiono na nowoczesną architekturę i zbudowano dużą galerię sztuki. Plac uważany jest za jeden z najpiękniejszych w Chile. Powróciliśmy tam po paru godzinach odpoczywając pod drzewami,

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

niedaleko sporego pomnika uwieczniającego tutejszą ludność, w tym przedstawiciela Indian.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Potem znów obeszliśmy plac dookoła. W bezpośrednim sąsiedztwie miejskiej katedry, w latach 90-tych postawiono wieżowiec (19 pięter, 70 metrów wysokości) zwany Wieżą Dzwonu (Torre Campanario).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

156y

Przy okazji odnowiono katedrę i zadecydowano by z wynajmu pomieszczeń biurowych w wieżowcu mieć fundusze na jej konserwacje. Dlatego na bocznej ścianie biurowca widnieje olbrzymi krzyż. Od strony ulicy Claro Solar, na jasno-błękitnej płaszczyźnie, unosiło się trzech czyścicieli szyb, z przytroczonymi do pasa jaskrawo niebieskimi wiadrami.

157

Z wieżowcem było z początku spore zamieszanie bowiem architekt, Gerardo Rendel, został oskarżony o plagiat jednego z budynków w przesławnym mieście narkotykowej mafii, Medellin w Kolumbii. Rendel udowodnił, że nie miał pojęcia o budynku w Medellin a swój projekt oparł na dłoniach złożonych do modlitwy.

156x

Torre Campanario jest trzecim, najwyższym budynkiem w mieście po Torre Capital (81 metrów) i Edificio Caupolican (74 metrów), wybudowanym jako pierwszy wieżowiec w Temuco w 1978 roku. Zawsze mnie zaskakiwały chilijskie wieżowce, bo stoją przecież na bardzo aktywnych terenach sejsmicznych. W Santiago dziesięć drapaczy chmur, bardzo ciekawych architektonicznie, ma od 115 do 300 metrów wysokości. W lutym 2010 roku miało miejsce wielkie trzęsienie ziemi w Chile (8.8 w skali Richtera i VIII w skali Mercalli).

157a

Z Internetu

Żaden z wysokich budynków Temuco nie został uszkodzony. Miasto przeżyło parę mocnych wstrząsów wtórnych, lecz będąc daleko od oceanu uniknęło tsunami.

Temuco, wraz z sąsiednią aglomeracją Padre Las Casas i miasteczkiem Cajon, tworzy tzw. Wielkie Temuco (przeszło 410 tysięcy mieszkańców).157b

Satelitarne zdjęcie Temuco – z Internetu

Obie części łączą dwa mosty ponad rzeką Cautin, w tym jeden podwójny: kolejowy i drogowy.

157d.Puente_Cautín

Z Internetu

Półtora miesiąca przed naszym przyjazdem, uroczyście rozpoczęto budowę wielkiego projektu, najważniejszego w ostatnim półwieczu dla Araukanii.

157c.TemucoBridge project

Projekt z Internetu

Wielki węzeł komunikacyjny zaplanowała amerykańska firma – Louis Berger, posiadającą trzy główne wydziały: amerykański, międzynarodowy i usługowy. Firma, niestety, znana jest też z racji głośnego skandalu korupcyjnego i łapówkowego, gdy wystawiała rządowi USA lewe rachunki za budowy w Afganistanie, oraz przekupywała urzędników rządowych w Indiach, Indonezji, Wietnamie i Kuwejcie. W roku 2010, za przekręty, musieli zapłacić rządowi amerykańskiemu rekordową sumę 69.3 miliona dolarów*

Obok dwóch, istniejących już mostów, mają wybudować w Temuco trzeci, spinający obie części aglomeracji plus dodatkowe rozwiązania w postaci dwóch mostów kolejowych, pięciu drogowych ponad autostradą, dwóch parków miejskich, 15 kilometrów nowych dróg dla samochodów i 9 kilometrów dla rowerów.

Jednocześnie Chilijska Izba Budowlana (Cámara Chilena de la Construcciión) chce rozpocząć budowę dwóch linii metra łączących dalekie przedmieścia z centrum. W godzinach szczytu miasto jest zatkane i są wielkie trudności ze znalezieniem parkingu (niemal wszystkie są płatne), szczególnie w obrębie centrum. Wiele ulic jest jednokierunkowych, strzałki wskazujące kierunek są czasem ledwo widoczne i trzeba się nieźle nagimnastykować, aby gdzieś trafić i się nie pogubić. Niektóre ulice są bardzo wąskie, nowe budynki stoją obok starych, nieraz podniszczonych i zaniedbanych.

157e

157f

Dodatkowym utrudnieniem są kierowcy autobusów i taksówek, którzy mają tendencje do zatrzymywania się tam gdzie jest im akurat wygodnie. Małe busiki i zbiorowe taksówki (collectivos) są najpopularniejszą formą transportu (opłaty za autobus: dorośli – 400 peso: 0.50 euro lub 2.18 zł, collectivos: za dnia – 0.58 euro; 2.45 zł, nocą 0.77 ; 3.27 zł). Duża ilość pojazdów, przemysł i zimą opalanie domów drewnem, powodują wysokie zanieczyszczenie powietrza, z reguły od kwietnia do września. Po Santiago Temuco jest drugim, najbardziej zanieczyszczonym miastem w Chile.

Większość mieszkańców (w 2014 roku – 264.642 tysiące) wywodzi się z różnych narodowości, z przewagą ludzi pochodzenia hiszpańskiego, wśród których najliczniejsi są Baskowie i Kastylijczycy. Spory procent wywodzi się z europejskich emigrantów, osiedlających się w latach 1883-1901, po pacyfikacji Araukanii. Szwajcarzy, Francuzi, Niemcy, Włosi i Anglicy, w późniejszych latach Holendrzy, Austriacy, Chorwaci, Armeńczycy, Grecy i Portugalczycy. Istna wieża Babel do której dobili następni, w latach I wojny światowej i Hiszpańskiej wojny domowej w latach 30-tych. Z tego powodu bardzo wzrosła liczba Hiszpanów oraz Niemców.

W 1920 roku przybyła grupa sefardyjskich Żydów z Macedonii (300 rodzin), dając początek lokalnej diasporze żydowskiej, do której dobili inni, przed i po II wojnie – głównie z Polski, Rosji i Ukrainy. W Temuco otworzono pierwszą synagogę w Chile i utworzono pierwszą organizację żydowską. Przybyli również Arabowie, z Palestyny, Libanu i Syrii, zakładając swoje szkoły i organizacje. Dzisiaj obie społeczności semickie mają paręnaście organizacji, szkół i handlowych ośrodków, podobnie jak wszystkie społeczności wymienione wcześniej. W momentach wojen arabsko-izraelskich, przede wszystkim w 1967 i 1973 roku, obie grupy postanowiły nie dać się wciągnąć w polityczne rozgrywki, przedkładając ponad nie poprawne relacje i interesy handlowe. Jest także mała ilość ludzi z Azji – Chińczycy i Japończycy, oraz Koreańczycy osiedleni tutaj po wojnie koreańskiej, w latach 50-tych XX wieku.

W 1950 roku do Temuco sprowadził się z Argentyny Niemiec, Karl Werner Paulmann z rodziną, podający się za uchodźcę wojennego. W rzeczywistości był uciekinierem z Niemiec, byłym członkiem SS, aktywnym wykonawcą rozkazów nazistów, pozwanym przez niemiecki sąd Republiki Federalnej w tzw. procesie Oświęcimskim, w 1963 roku (śledztwo przeciw niemu rozpoczęło się w 1960 roku, ale dwa lata wcześniej Karl zmarł w Santiago, unikając odpowiedzialności za swoje zbrodnie). Skorzystał z drogi ucieczki dla nazistów, stworzonej przez argentyńskiego prezydenta Perona. W 1946 dotarł do Italii i stamtąd znalazł się w 1948 roku w Argentynie, by w dwa lata później przenieść się do Chile. Jego historia to jedna z tych ponurych, czarnych nici snujących się w paru krajach Ameryki Południowej, gdzie naziści znaleźli schronienie, wtopili się w lokalne społeczności lub ukryli w odległych miejscach, unikając sprawiedliwości. Tę kroplę goryczy wielokrotnie trzeba przełknąć na terenie Argentyny i Chile i akurat w Patagonii, która stworzyła świetne możliwości dla ukrycia się, a także rozpoczęcia nowego życia.

Rodzina Paulmannów, w 1952 roku kupiła w Temuco restaurację „Las Brisas”, którą przetworzyła potem w supermarket. Syn Karla, Horst Paulmann Kemna, zbudował potężne imperium finansowe obejmujące holding Cencosud, sieć supermarketów, centrów handlowych i kart kredytowych nie tylko w Chile, lecz także w Argentynie, Kolumbii, Peru i Brazylii. Paulmann jest drugim najbogatszym człowiekiem w Chile, posiadaczem honorowego obywatelstwa kraju. W 2014 roku Forbes uplasował go na 35 miejscu wśród najbogatszych ludzi świata, a jego kapitał biznesowy na miejscu 319.

Urodzony w roku 1935, w Kassel (ma także obywatelstwo Niemiec), wylądował w Chile w wieku 15 lat. I tu wyłania się następny szkopuł. Czy syn zbrodniarza jest automatycznie obciążony przeszłością ojca? Czy majątek, jakiego dorobiła się rodzina Paulmannów, opierał się na finansach zgromadzonych z rabunku wojennego czy też doszli do niego ciężką pracą i przedsiębiorczością? Na ile tkwili w post-nazistowskich układach w Argentynie i Chile, bowiem wyszło na jaw, iż jego nazistowski ojciec miał jakieś interesy z Villa Baviera, znaną pod nazwą Colonia Dignidad, założoną w 1960 roku. Kolonią niemiecką, gdzie przez lata ludzie tkwili w zorganizowanej, odseparowanej sekcie, stanowiącej swoistą enklawę w Chile. Okazało się, że po puczu Pinocheta była jednym z centrów przetrzymywania i torturowania więźniów.

W 1961 w kolonii pojawił się uciekinier z Niemiec, Paul Schäfer, który był pielęgniarzem w armii niemieckiej w czasie II wojny, a uciekał przed oskarżeniami o seksualne wykorzystywanie dzieci. W 1966 powołał organizację pracującą na rzecz zagrożonych dzieci (sic!) i zakupiono farmę, zwaną nomen-omen „Pralnią”, gdzie szybko zabrano się za pranie… mózgów. Wprowadzono nie tylko bezwzględny reżim, zakazując kontaktu z zewnętrznym światem, ale rozdzielano rodziny, głównie rodziców od dzieci. Schäfer znów je seksualnie wykorzystywał, a nawet torturował. Po upadku Pinocheta zaczęła wychodzić na jaw prawda o kolonii, ale śledztwo było dalej utrudniane przez pewnych oficerów armii chilijskiej. Natomiast mieszkańcy Villa Baviera skryli się za murem milczenia.

W 1997 roku złapano Schäfera w Argentynie, wydano władzom chilijskim, które zapakowały go więzienia. W roku 2005 wykryto na terenie kolonii dwa wielkie arsenały broni i dziennikarze natrafili na powiązania ze znanymi handlarzami bronią – Czechem Carlosem Honzikiem i byłym niemieckim wojskowym z czasów II wojny, Gerhardem Mertins’em (obaj już nie żyją). Sędzia dołożył Schäfer’owi siedem lat, który zmarł w santiagowskim więzieniu, w kwietniu 2010 roku, po odsiedzeniu 20 lat. O tym „miłym” miejscu znajdą Czytelnicy więcej informacji pod: https://en.wikipedia.org/wiki/Villa_Baviera.

Cała sytuacja nie jest czysta, o czym świadczy m.in. fakt ukrywania prawdy o przeszłości ojca biznesmena, aż do roku 2012. Cały czas twierdzono, że Karl Paulmann był tylko zwyczajnym żołnierzem Wermachtu, który odsiedział jakiś czas w więzieniu, by następnie wyemigrować. Nic dziwnego, że w niedawnym wywiadzie Horst Paulmann oznajmił: „Biznesmen nie powinien mieszać się do polityki. Powinien natomiast całkowicie poświęcać się pracy”.

Temuco jest słynne w Chile jeszcze z innego powodu. Tutaj spędził dzieciństwo i wczesne lata nastolatkowe Pablo Neruda. Tutaj rozpoczęło się jego zainteresowanie literaturą i zapewne wpłynęła nań wieloetniczna atmosfera miasta, włącznie z jego żydowskimi korzeniami. Ojciec Nerudy, Jose Reyes był żydowskim emigrantem z Ukrainy. Zarówno ojciec, jak i syn (Neftali Reyes) nie byli ortodoksami, a Neruda (jego literacki pseudonim wzięty po czeskim poecie Janie Nerudzie) był ateistą i członkiem partii komunistycznej. W szkole dla dziewcząt w Temuco, dyrektorką była sławna chilijska poetka i także laureatka literackiego Nobla, Gabriela Mistral. Neruda, w wielu lat 15, przedstawił jej swoje pierwsze wiersze i został zachęcony przez nią do dalszego pisania.

Ponieważ Patagonia jest pełna zawikłanych tajemnic a poezja jeszcze bardziej, przytaczam fragment wiersza Muere lentamente, brazylijskiej poetki Marthy Medeiros, którego autorstwo przez wiele osób uparcie przypisywane jest Nerudzie. Owe wersy są odbiciem mego podejścia do życia i pasji, nie tylko podróżowania.

Umierać powoli

Powoli umiera ten

kto nie podróżuje

nie czyta i nie słucha muzyki

kto nie znajduje w sobie łaski

Powoli umiera ten

kto zabija swoje poczucie wartości

kto nie pozwala sobie pomóc

Powoli umiera ten

kto spędza całe dnie narzekając

na swój pech a nawet

na nieustanny deszcz

Powoli umiera ten

kto rezygnuje z planów

nim je rozpoczął

nie pyta o to czego nie zna

a nie odpowiada gdy

zapyta się go o to co zapewne wie

Unikaj śmierci w małych dawkach

przypominaj sobie że być żywym

wymaga wysiłku

o wiele większego

niż proste zaczerpnięcie oddechu

Tylko poprzez żarliwą cierpliwość

osiągamy piękno szczęścia

(tłumaczenie własne)

Czasami, a może często, wielu ludziom trudno szczęście osiągnąć, nawet z takim nastawieniem do życia. Około 12% mieszkańców Temuco żyje w biedzie, co i tak jest poniżej średniej chilijskiej, a nawet Ameryki Łacińskiej. Wśród nich wielu Indian – Mapuczów, którzy stanowią 14% populacji – największa procentowo tubylcza społeczność miejska w Chile. Jej historyczne losy i współczesne dzieje są tak skomplikowane i w wielu wypadkach tragiczne, że chciałbym przytoczyć je możliwie obszernie.

—————————–

* W 2015 roku firma przyznała się do kryminalnej działalności i na podstawie ugody z Departamentem Sprawiedliwości USA, zapłaciła karę w wysokości 17.1 milionów dolarów.

Mapucze w Chile

Rys historyczny

Mapucze (początki ich historii Czytelnicy mogą znaleźć w odcinku z 6 kwietnia, 2014) w wiekach przedkolumbijskich napotkali Inków i stoczyli z nimi parę bitew, powstrzymując ich pochód na południe. Granica z imperium Inków przebiegała prawdopodobnie pomiędzy dzisiejszym Santiago a rzeką Maipo. Mapucze zachowali niezależność, lecz mając kontakty z Inkami, zdołali po raz pierwszy zapoznać się z organizacją państwa, co później doprowadziło wśród nich do przeformowania i stworzenia luźnego związku geopolitycznego.[wszystkie zdjęcia, rysunki i mapy zamieszczone w tej części, są z Internetu]

Tradycyjna struktura polityczna Mapuczów jest oparta na czterech regionach geograficznych (Meli wixan-mapu). Każdy z nich dzieli się na osiem obwodów (ayalla rewe), które z kolei dzielą się na gminy (lof). Na czele gminy stoi wódz/ przywódca (lonko), kobieta lub mężczyzna, odpowiedzialni za sprawy bieżące i przyszłość danej społeczności. Innymi ważnymi osobami są: przywódca duchowy a zarazem szaman (machi), rzecznik/ambasador i posłaniec w jednej osobie (Werrken), człowiek odpowiedzialny za finanse, który jednocześnie przewodniczy ceremoniom i jest historykiem (Ngenpin) oraz instruktor praw i praktycznych kodeksów postępowania (Ñidol). Kodeks postępowania jest bardzo ważny i za jego stosowanie jest odpowiedzialna każda osoba, bowiem reguluje całokształt postępowania, wraz z systemem kar za ich nieprzestrzeganie. Podczas wojny Mapucze łączyli się w większe grupy i wybierali wojennego wodza – toki (“noszący tomahawek”). Symbolem władzy wodzów była także kamienna maczuga zwana clava.

Hiszpanie nadeszli z Peru i w 1541 Valdivia założył Santiago. Północne szczepy zostały zdziesiątkowane i podbite. Wyprawa z 1550 roku zakończyła się po trzech latach, gdy pobudowano szereg hiszpańskich miast i wsi oraz fortów.

157g.Mapucze

Dalsze zapędy w stronę południa doprowadziły do wojny Araukańskiej, konfliktu który trwał niemal 350 lat.

157h.Araukania war

W 1598 roku Mapucze rozpoczęli kontrofensywę i zdołali zniszczyć wszystkie osiedla hiszpańskie na południe od rzeki Bio Bio. Za przykładem najeźdźców wybudowali sieć obronnych fortów i umocnionych budynków. Zaczęli także konstruować ziemne kopce, służące religijnym i społecznym ceremoniom.

W 1641 roku Hiszpanie podpisali z nimi traktat w Quillin ustalający granice ziem indiańskich, które do dziś zwane są Wallmapu. Historia tych ziem jest całkowicie różna od np. podboju Azteków czy Inków. Przede wszystkim Mapucze nigdy, jako całość, nie zostali podbici, skolonizowani czy zdominowani przez Hiszpanów. Podobnie jak nie udało się to Inkom. Mapuczowie pozostali niezależni, pod każdym względem, do późnych lat XIX wieku.

W latach 1647 – 1803 zawarto szereg traktatów i porozumień (Parlamentos), które ustaliły granice pomiędzy Hiszpanami a tubylcami na rzece Bio Bio. Co ważniejsze, pierwszy raz w dziejach rdzennych ludów Ameryki Południowej, Mapuczowie zostali uznani za naród, z prawem do niepodległości i suwerenności. Tym sposobem cały obszar ich ziem stał się autonomiczny. XIX wiek stał pod znakiem szybkiej ekspansji Chile, które utworzyło kolonie w rejonie cieśniny Magellana (1843). Potem zdobyto część ziem Boliwii i Peru i w końcu zaanektowano wyspę Wielkanocną. Wojny, epidemie i wynaradawianie Mapuczów, doprowadziły do gwałtownego spadku ich populacji. Część historyków jest przekonana że ich liczba spadła wtedy do 25 tysięcy.

W końcu XIX wieku, podczas wojny określanej pacyfikacją Araukanii, armia chilijska zagarnęła ziemie Indian, spychając ich do quasi-rezerwatów zwanych reducciones. Terytoria indiańskie zostały podzielone i wystawione na aukcji do kupienia przez Chilijczyków, Niemców i Szwajcarów, którzy już wcześniej zasiedlili region Valdivii. W 1883 roku Mapuczowie stracili całkowicie swą niezależność, suwerenność i autonomię na każdym polu: politycznym, społecznym i kulturalnym. W następnych dekadach tysiące Mapuczów zostało wygnanych i prześladowano ich tradycyjne struktury. W latach 1860-tych posiadali 10 milionów hektarów ziemi. Pod koniec militarnej kampanii pozostawiono w ich rękach 500 tysięcy hektarów (w 1979 roku mieli już tylko 350 tysięcy hektarów).

Dziś Mapucze skupieni są głównie na terytoriach środkowo-południowych, włączając w to Patagonię. Dzielą się na trzy zasadnicze grupy: Picunche (na północy), Huilliche( na południu) i Moluche (także pod nazwą – Nguluche) w Araukanii, gdzie mieszka ich najwięcej. Tradycyjna ekonomia Mapucze opiera się na rolnictwie, organizacja społeczna na rozszerzonych związkach rodzinnych, pod kierownictwem lonko.

Wierzenia

Organizacja społeczno-kulturalna i polityczna Mapuczów zawsze były kształtowane i podtrzymywane przez ich duchowość, religijne wierzenia i ścisłe relacje pomiędzy człowiekiem, ziemią i naturą. Ich społeczność jest głęboko religijna i wyznaje chrześcijaństwo, przy czym zarówno katolicyzm, jak i protestancki ruch ewangeliczny, są jednakowo traktowane. Chrześcijaństwo często stapia się ze starymi wierzeniami lub jest w stosunku do nich równorzędne.

Kosmologia Mapuczów opiera się na idei stworzyciela zwanego ngenechen, który zawiera się w czterech składnikach: starszym mężczyźnie, starszej kobiecie, młodym mężczyźnie i młodej kobiecie. Istnieją trzy poziomy światów zwane Wenu Mapu – niebiosa, przyszłość; Nag Mapu – teraźniejszość, natura, kultura i Minche Mapu – przeszłość, nieznane. Dobro i zło jest obecne na wszystkich poziomach. Światy tworzą krąg, są całkowicie równouprawnione oraz się uzupełniają. W tych światach zachodzą współzależności pomiędzy duchami a ludźmi i zwierzętami. Podstawowym czynnikiem ułatwiającym rozwój duchowy i materialny jest posiadanie ziemi, lecz nie w sensie europejskim, czyli ogrodzony teren. Natura jest źródłem mocy, z której ludzie czerpią siłę i warunki dla przetrwania. Dlatego należny jest jej wielki szacunek, bowiem “ Ziemia jest naszą Matką, rzeki jej synami”.

W Zachodniej koncepcji życia natura i kultura są najczęściej odseparowane i naprzeciw siebie. W hierarchicznej strukturze człowiek jest najwyższą istotą spośród żywych istot. U Mapuczów, jak u wielu innych szczepów świata, człowiek jest równy wszystkim częściom natury – zwierzętom, rzekom, wulkanom, drzewom…. Człowiek jest całkowicie odpowiedzialny za pozytywne lub negatywne działania wobec natury. Koncept Zachodni jest antropocentryczny, u Indian biocentryczny. Dlatego wciąż dziwi nas fakt, że wśród wielu ludów, bez współczesnych instrumentów i badań, krągłość Ziemi była oczywistością. Co więcej nikogo z tego powodu nie palono na stosie. Dopiero niedawno pojęliśmy, że wiedza tubylców o leczniczych roślinach i ziołach, nie tylko jest ogromna, ale także bardzo użyteczna dla współczesnej medycyny.

Codzienne zdarzenia dyktują uprawianie spirytualnych praktyk. Najważniejszym rytuałem jest ceremonia tzw. ogólnej modlitwy (Nguillatun), przy czym są także pomniejsze, na przykład ograniczone tylko do kręgu rodzinnego. W mitologii mają główne bóstwa i duchy: duchy przodków (Pillan i Wangulen), duchy natury (Ngen) i złe duchy (wekufe). W wierzeniach wielką rolę odgrywa szaman (machi), którym z reguły jest kobieta, pobierająca nauki u starszej szamanki.

Mapuche woman, shaman, Bio-Bio region, Chile, South America

Jej działania są podobne do działań szamanów z Ameryki Północnej, Azji czy Afryki. Jest przede wszystkim pośrednikiem pomiędzy światem naturalnym a nadprzyrodzonym, uzdrawia chorych (rytuał machitun), odgania złe duchy, wpływa na pogodę, żniwa i stosunki społeczne. Pod jej kierunkiem przebiega ceremonia rozpoczęcia Nowego Roku (wentripantu), przypadająca na zimowe przesilenie. Przewodniczy w obrzędzie inicjacji i pochówku. Interpretuje senne marzenia i posiada wielką wiedzę na temat ziół i leczniczych roślin. Dodatkowo zna się na świętych skałach i zwierzętach.

Pierwsi rodzice zwali się Lituche – mężczyzna i Domo – kobieta. Kobieta została stworzona z gwiazdy i dla niej ziemia porosła trawą i kwiatami, by mogła spacerować po miękkim gruncie. Podobnie jak w wielu innych kulturach istnieje mit o potopie, który zniszczył ziemię i potem ją odnowił. Istnieją w nim dwie, zwalczające się siły – woda, która przynosi śmierć w potopie (Kai Kai) i sucha ziemia przynosząca słońce (Tren Tren). Co ciekawe wierzą, iż potop uśmiercił większość ludzi a parę osób ocalało tylko poprzez kanibalizm. Ostatniej parze szamani nakazali oddać jedyne ich dziecko wodzie. Gdy to uczynili powrócił porządek na świecie. Część rytuału opiera się na modlitwie i ofiarach ze zwierząt, które mają podtrzymać kosmiczną równowagę. Wiara w owe praktyki jest tak silna, że w 1960 roku, po wielkim trzęsieniu ziemi i tsunami, jeden z szamanów wrzucił do wody młodego chłopca, aby przebłagać bóstwa i przywrócić kosmiczny porządek.

Najpopularniejsza w Chile drużyna piłki nożnej nazywa się Colo Colo, tak jak legendarny zwierz Mapuczów, który przybiera różne formy, w zależności od tego z kim rozmawia. Posiada przeto w swym ciele fragmenty węża, koguta i szczura i wydaje odgłos przypominający płacz nowo narodzonego dziecka. Inna bestia to Peuchen, którego bardzo się obawiają. On z kolei może nieustannie zmieniać wygląd i przedzierzgnąć się w każde zwierze. Jest zdolny do wysysania krwi z ludzi i zwierząt i potrafi zamienić ich w kamień.

Kultura

Ważne znaczenie ma historia ich długiej niepodległości i walki o wolność z Hiszpanami oraz zawarcie traktatu z rządem Chile. Większość dziś identyfikuje się z państwem chilijskim, podobnie jak Mapucze argentyńscy z Argentyną. Ale walka o prawa ludzkie jest w wielu społecznościach kontynuowana.

Adaptacja wobec nowej sytuacji przebiegała kolejnymi etapami. Już w czasach kolonialnych posiedli umiejętność konnej jazdy i używali swojej kawalerii w walce z Hiszpanami. Również nauczyli się od nich obróbki żelaza (wcześniej produkowali wyroby z miedzi), potem hodowania owiec i siania zbóż. Podczas niemal 300 lat względnie pokojowej koegzystencji, trwał intensywny handel pomiędzy Indianami a Hiszpanami. Jednym z jego głównych gałęzi były wyroby tkackie i srebrna biżuteria. Mapuczańskie kobiety od wielu wieków zajmowały się przędzeniem z wełny (najpierw z alpak i lam, potem z owiec), używając specjalnego wzornictwa i technik, przechodzących z pokolenia na pokolenie. Wyroby wełniane miały wielkie znaczenie w andyjskich społecznościach, bo poza ubraniami powszechnie stosowano je w gospodarstwach domowych. Używano ich w ceremoniach pogrzebowych, włącznie z pochówkiem. Nadto świadczyły o zamożności i statusie człowieka. Artystyczne wyroby stanowiły podstawę handlu wymiennego. Wyroby z wełny do dziś obejmują takie produkty jak poncza, koce, opaski i szerokie pasy. I dalej są ważnym źródłem zarobków dla mapuczańskich rodzin, zarówno sprzedawane turystom, jak i eksportowane do innych krajów.

157j. A_family_of_Araucauians_(Chile)

Wyroby ze srebra zyskały na popularności w drugiej połowie XVIII wieku. Było to wynikiem wzmożonego handlu pomiędzy Hiszpanami a tubylcami. Także wiązało się z wprowadzeniem srebrnych monet, jako środka płatniczego, z monet produkowanych głównie z wydobywanego srebra w kopalniach peruwiańskich i boliwijskich (słynne Potosi). Srebrna biżuteria odznacza się sporą różnorodnością bazującą na lokalnych wzorach, nawiązujących do koncepcji filozoficznych i duchowych danej społeczności. Każdy z wodzów miał swojego osobistego artystę-kowala. Bardzo popularne były ozdoby ze srebrnych monet hiszpańskich i chilijskich, w postaci przybrań głowy nazywanych trarilonko.

157k.trarilonko

Szczyt produkcji srebrnej biżuterii przypadł na koniec wieku XVIII i wczesny wiek XIX. W odróżnieniu od tradycji tkackiej, umiejętność kowalstwa artystycznego w srebrze zanikła wśród współczesnych Mapuczów.

W dzisiejszych czasach zajmują się także rzeźbą w drzewie, ozdobną ceramiką i garncarstwem, wyplataniem koszy i tworzeniem kolorowych naszyjników. Wielkie zbiory tych artystycznych wytworów, włącznie z biżuterią, można znaleźć w dwóch muzeach – w Pucon i Temuco. W Valdivii, organizowany jest przez mapuczańskich artystów specjalny, tygodniowy kurs jubilerski dla turystów.

Język

Uchowały się dwa rodzaje języków – Mapudungun i Huilliche i posługuje się nimi około 200 tysięcy ludzi. Są pewne ślady wskazujące na ich związek ze znanym językiem Ameryki Południowej, Keczua (Quechua). Mapuczański od pewnego czasu jest w programie wiejskich szkół w okręgach indiańskich.

Do wieku XVI tradycje literackie opierały się na przekazach ustnych. Potem stworzono mapuczański alfabet w języku Mapudungun i zaczęła powstawać literatura w obu językach: hiszpańskim i tubylczym. W Chile i Argentynie znani są mapuczńscy poeci, jak Sebastian Queupul czy Leonel Lienlaf, ale największą sławę zdobył Elicura Chihuailaf Nahuelpan. Tworzy w Mapudungun i hiszpańskim, został przetłumaczony na wiele języków. Nazywają go wodzem mapuczańskiej poezji i obrońcą tradycyjnych wartości, wśród których dużą rolę odgrywa natura i obrona jej nieskażonych wartości. Szczególnie znany jest jego traktat poetycki na ten temat, zatytułowany “ Poufna wiadomość dla Chilijczyków” (Recado Confidencial a los Chilenos). Jego nazwisko jest nasycone poezją: Elicura – przezroczysty kamień; Chihuailaf – mgła zalegająca nad jeziorem i Nahuelpan – kuguar. Już widzę płowego kuguara bezszelestnie zbliżającego się do przezroczystego kamienia, nad brzegiem jeziora zatopionego w mgle. Czyż poezja nie jest obwąchiwaniem tajemnej rzeczywistości…

Kulinaria

Mapucze znani są ze swej kuchni, w której trzymają się dawnych przepisów. Niektórzy budują specjalne piece zwane curanto – metrowej szerokości dziura w ziemi z żarem lub gorącymi kamieniami, na których piecze się mięso zawinięte w liście i warzywa. Mapucze rozpowszechnili na świecie podwędzaną przyprawę – Merkén, stosowaną do zup, sandwiczy i ryb, dającą specyficzny posmak łagodnego chili.

Merkén jest mieszanką suszonego, opiekanego chili – ají cacho de cabra (czerwone chili o kształcie koziego rogu) z kolendrą, solą i kminkiem. Jest produkowane tylko w południowym regionie Araukanii i cały proces zaczyna się w lutym, gdy jeszcze zielone chili jest zbierane, potem odkładane na miesiąc, by na końcu zyskać głęboką, czerwoną barwę. Wtedy suszy się je na słońcu a następnie opieka nad ogniskiem. Po usunięciu nasion uciera się chili w kamiennym moździerzu na proszek, dosypuje wspomniane dodatki lub wyrabia w formie czystej – bez dodatków.

Inną specjalnością są ciasta ziemniaczane (milacos), przyprawione wodorosty (kollof) i gulasz (charquican) z mięsa, dyni, kukurydzy i ziemniaków. Specyficznym deserem są kwaśne powidła z zielonych śliwek(albaricoque) i syrop z wielkich orzeszków piniowych (piñónes).

Turystyka

Mapucze są nieufni i trzymają się raczej na uboczu. Dlatego osady nastawione na usługi turystyczne należą do rzadkości. Jest jedno duże muzeum, blisko jeziora Lanalhue Contulmo (na południe od Concepcion), gdzie poza wyrobami i narzędziami (broń, ceramika, tekstylia, biżuteria) można obejrzeć egzemplarz tradycyjnego domu Mapuczów (ruca) zrobionego z drewna i słomy (znaleźliśmy go w ośrodku Mapuczów w Villarica – patrz odcinek z 18 kwietnia).

157l.Ruca_Mapuche_1930

W wielu miejscach można znaleźć ich wyroby, na miejskich straganach czy w sklepach. Ale nie sprzedają tego w swych wioskach, do których udało się zaglądnąć nielicznym turystom. I nie ma co się dziwić jeśli poznamy ich dzisiejszą sytuacją.

Współczesność

1960- 1995

Od momentu uzyskania niepodległości przez Chile, w 1818 roku, zaczęto ich traktować jako chilijskich obywateli. Nie stanowili już odmiennej nacji czy organizmu państwowego. Podczas okupacji Araukanii(1861-1883) nazywano ich pierwotnymi mieszkańcami Chile, w odróżnieniu na przykład od innych tubylców, jak Ajmara, uważanych za obcy element. W dalszym ciągu stosunki z nimi i historyczna sprawiedliwość nie są we współczesnym Chile uregulowane. Dlatego powstają organizacje, które chcą przywrócić suwerenność na dawnej ziemi, uważając to za narodowe wyzwolenie (np. organizacja Coordinadora Arauco-Malleco – założona w latach 90-tych).

CAM stoi na czele oporu przeciwko zwiększającemu się zagarnianiu terytoriów indiańskich poprzez przedsiębiorstwa przemysłu leśnego, korporacje hydroelektryczne i górnicze. CAM odcina się od wszelakich lewackich organizacji i ruchów, powołując się jedynie na wpływ pism myśliciela ludu Ajmara – Fausto Reinaga, by przywrócić tradycyjną strukturę społeczno-polityczną i ekonomiczną, poprzez odzyskanie ziemi i terytoriów. Walka toczy się na dwa fronty – przeciwko międzynarodowym korporacjom i chilijskiemu rządowi.

Spora część Mapuczów, mieszkających na północ od rzeki Bio Bio, wchodziła w związki z Hiszpanami i ich potomkowie tworzą we współczesnym Chile grupę ludności mestizos. Chilijscy Mapuczowie żyją głównie w prowincjach Bio-Bio, Arauco, Malleco, Cautin, Valdivia, Osorno, Llanquihue i Chiloe. Gdy w rezerwatach zaczęło się przeludnienie, przenieśli się do miast i większość z nich mieszka teraz w dużych miastach, jak Santiago (żyje tutaj 37% wszystkich Mapuczów), Concepcion, Valparaiso, Valdivia i Temuco. Jest ich około 1.5 miliona (10% chilijskiej populacji; w Argentynie 250 tysięcy). Wielu z nich indywidualnie, ale również całe społeczności, są zaangażowane w walkę o prawa do ziemi i prawa tubylcze. Działalność w Chile przebiega oczywiście w szerszym zakresie niż w Argentynie.

157m.mapucze argentyna i chile

Mapuczowie żyją w tzw. comunidades, które są symbolicznym związkiem społeczności zabiegających o autonomię, z dala od chilijskiego społeczeństwa. Uważają, że jedynie w comunidades są zdolni nie tylko utrzymać swoją kulturę, ale ją wzbogacać. W Chile mamy 2900 takowych społeczności na bardzo rozrzuconym obszarze. Cały proces ich zakładania zaczął się pod koniec XIX wieku, gdy wepchnięto ich do rezerwatów.

Według międzynarodowego prawa tubylcy (autochtoni) nie są uznawani za osobnych obywateli i ONZ odmawia jakiegokolwiek zaangażowania się w podejmowanie politycznych decyzji tyczących ich życia. Nazwa ONZ jest jednym z uparcie powtarzanych i oficjalnie akceptowanych mitów. Nie są to narody a państwa, nie zjednoczone, ale często skłócone i zgrupowane w blokach partykularnych interesów. Nic dziwnego że małe narody zanikają, a nawet przepadają, w tym politycznym kotle. W 1982 roku została jednakże stworzona grupa robocza w celu opracowania Powszechnej Deklaracji Praw Narodów Tubylczych. Komisja Praw Człowieka przy ONZ sprawdza jej zgodność z prawem międzynarodowym. Dzięki Deklaracji można już oddziaływać na rządy poszczególnych krajów, poprzez agendy organizacji pozarządowych (tzw. NGO – Non-Govermental Organization) i tubylczych. Grupa Robocza sporządza także raporty na temat traktatów i porozumień zawartych pomiędzy państwami i ich autochtonami. Dotyczą one głównie takich zagadnień jak środowisko, rozwój ekonomiczno-społeczny, oświata, zdrowie i kultura.

W 1994 roku ONZ ustanowiła i rozpoczęła Międzynarodową Dekadę Światowych Grup Tubylczych. Natomiast Komisja Praw Człowieka powołała stałe Forum na którym spotykają się przedstawiciele autochtonicznych organizacji.

Po powstaniu organizacji Mapuczów – CEM i CIM, a następnie MIL (patrz odcinek z 6 kwietnia, 2014) nastąpiła nowa jakościowo sytuacja. O prawa walczą wspólnie Mapucze z Ameryki Płd. i ci którzy osiedli w Europie. Regionalne biura koordynacyjne znajdują się w Temuco (główne biuro), Santiago, Osorno,

157n.mapuche land

a biuro koordynacji międzynarodowej w Bristolu, w Wielkiej Brytanii. CIM wywiera wpływ na rząd Chile poprzez swoje lobby, aby we wszystkich planach, projektach i ustawach prawnych dotyczących południowej Patagonii, mogli brać czynny udział przedstawiciele autochtonów. Zabiegają także o wykreowanie takiej społeczności w której mogliby żyć swobodnie Mapucze i inni obywatele Chile, w klimacie zrozumienia, tolerancji i wzajemnego poszanowania. Jednakże należy pamiętać o tym, że chilijskie społeczeństwo jest mocno klasowe i Mapucze wciąż znajdują się w najniższej warstwie społecznej. Dwie instytucje – Państwo i Kościół, przez ostatnie 200 lat bardzo mocno naciskały na asymilacje Indian, nie zważając na ich odmienność kulturową i społeczną.

W latach 1964 – 970 prezydent Eduardo Frei, potem w okresie 1970-1973 prezydent Salvadore Allende, zapoczątkowali reformę rolną, włącznie ze zwróceniem części dawnych obszarów tubylcom. Ten proces został gwałtownie przerwany po zamachu Pinocheta. Rządy junty wojskowej były najgorszym okresem dla Mapuczów.

Przed okresem kolonialnym rozległy i gęsty las południowego Chile był w rękach Indian. Hiszpanie bardziej zabiegali o ziemię orną i pastwiska i las przez długi czas dawał wciąż Mapuczom schronienie. W 1974 roku prawny dekret numer 701 zadecydował, że wielkie obszary lasów w Patagonii, zostaną włączone w globalny rynek ekonomiczny. Następnie sprywatyzowano całą ziemię z możliwością jej sprzedaży, w tym dla ludzi spoza Chile. Oznajmiono, że nie istnieje coś takiego jak ziemie autochtonów, oni sami są tylko i wyłącznie Chilijczykami i nie mają prawa nazywać się inaczej. Wielkie obszary indiańskiej ziemi kupili bogacze lokalni i obcokrajowcy. Mapuczów usunięto siłą, część z nich zamordowano, inni uciekli z kraju. Utrata ziemi spowodowała migracje do miast, gdzie tubylcy zostali zmuszeni do porzucenia swej tożsamości. Mieli trudności z uzyskaniem pracy czy wykształcenia i płacono im mniejsze wynagrodzenia. Część z nich zmieniała nawet nazwiska, aby się lepiej wtopić w miejską społeczność i osiągnąć przyzwoitszy społeczny status.

W 1979 roku junta ogłosiła nowe ustawy w sprawie Autochtonów, które niszczyły tradycyjne społeczności i zredukowały obszar ich ziemi do 350 tysięcy hektarów. W dwa lata później anulowano własności gmin, w 1984 wprowadzono Prawo Anty-Terrorystyczne zwiększające surowe kary za podpalenia, zabójstwa i porwania, przedłużające czas uwięzienia prewencyjnego oraz powołując instytucję tzw. anonimowego świadka. Cały region południowy został zmilitaryzowany i to była ostatnia kropla goryczy. Z końcem lat 70-tych Mapucze powołali do życia pierwszą organizację CEM, która zdecydowanie występowała przeciwko podziałowi na dobrych i posłusznych tubylców miejskich, w odróżnieniu do buntowniczych tubylców wiejskich, na południu kraju. CEM postanowiła walczyć o odzyskanie ziemi i autonomię, absolutnie nie w stylu instytucji zachodnich i poza zachodnim modelem rozwoju ekonomicznego. Oczywiście ze strony junty nadeszła szybka odpowiedź – aktywiści Mapucze zostali zaliczeni do kryminalistów i pospolitych przestępców.

Dlaczego odrzucano model zachodni, który z początkiem lat 80-tych wzbudził tyleż entuzjastycznych ocen, co i kontrowersji? Jest faktem, iż wprowadzony model szkoły chicagowskiej, których przedstawicieli Pinochet zaprosił i dał im wolną rękę, spowodowały ekonomiczny rozwój, ograniczenie biedy, stosunkowo niskie bezrobocie, stabilne finanse i bezpieczny “raj” dla inwestorów. Dlatego w 1982 roku Milton Friedman triumfalnie otrąbił “Cud ekonomiczny Chile”. Głęboka decentralizacja utorowała zapewne drogę do ekonomicznego wzrostu w latach 80-tych i 90-tych i do dzisiaj spostrzegana jest jako pokazowy model neoliberalnej modernizacji Ameryki Łacińskiej. Ale nie dotyczyło to i wciąż nie dotyczy obszarów południowych Chile, gdzie po latach okazało się, jaki jest bilans zysków i strat, przede wszystkim wśród społeczności lokalnych. Jest to pokrętna kalkulacja podparta statystyką (a wiadomo jak statystyka w wielu przypadkach jest zawodnicza, jak służy manipulacji i wypacza obraz rzeczywistości), gdzie zysk i dobrobyt jednej grupy społecznej, odbywa się zazwyczaj kosztem innych i powoduje w statystykach niezłą średnią, z lubością otrąbioną przez rząd i polityczne partie. Tymczasem w jednakowym stopniu winna być zwrócona uwaga na grupę najlepiej uposażoną, jak i tą najpośledniejszą. Takie podejście prowadzi zarazem do wykształcenia silnej klasy średniej, która jest podstawą dobrobytu całego państwa.

Posłużmy się dwoma przykładami: eksploatacji obszarów leśnych i rzek, co do dzisiaj stwarza szereg poważnych problemów. Kompanie międzynarodowe i chilijskie, wycięły część oryginalnego lasu i na tych obszarach oraz innych zaczęły sadzić tzw. monokulturę – głównie rzędy identycznych sosen i eukaliptusów, dla produkcji drewna i papierówki (eksportowanych do Ameryki Północnej, Azji i Europy), które absorbują większe ilości wody niż gatunki lokalne, przez co zarazem stwarzają utrudnienia dla przylegającego do lasów małego rolnictwa, typowego dla mapuczańskich gmin. Ponadto następuje degradacja gleb i zanikają te gatunki drzew, które były tak ważne dla medycyny, ekonomii i religii Mapuczów.

Obok plantacji zawiadywanych przez Japończyków i Szwajcarów, istnieją dwie ogromne plantacje chilijskie, które w latach 1975 – 1995 sprowadzały i sadziły sosny Monterey, jodły Douglasa i eukaliptusy. Obecnie takie praktyki są zabronione i próbuje przywrócić się oryginalną roślinność. Eksport drewna z południowego Chile do USA osiąga roczną wartość rzędu 600 milionów dolarów i ma tendencję zwyżkową. Po roku 2000 międzynarodowa akcja grupy Etyka Lasu (Forest Ethic) przyniosła już pierwsze rezultaty. Home Depot i inne wielkie firmy drzewne, zgodziły się zmienić swoją politykę pozyskiwania drewna i uczestniczą w akcji ochrony naturalnego, chilijskiego lasu. Negatywny wpływ farm drzewnej monokultury na środowisko, stał się katalizatorem dla zwiększonej aktywności Mapuczów w ostatnim dziesięcioleciu. Nowe pokolenia, które teraz są bardzo aktywne, dorastały w obliczu nowej sytuacji – braku ziemi, wkraczania firm drzewnych na coraz to nowe terytoria Indian, rosnącej biedy i wynarodowienia oraz zwiększonej migracji do miast. Wiele korporacji kupując ziemię wyrzuciło z niej Indian i wycięło kompletnie lasy, przeznaczając te obszary na uprawę plantacji trzciny cukrowej i modyfikowanej soi.

O zaporach wodnych wielokrotnie wspomniałem we wcześniejszych odcinkach Zapisków. Specyficzne ukształtowanie powierzchni Chile, wąski pas ziemi pomiędzy Andami a Pacyfikiem, obszar sejsmicznej aktywności, unikalne, dziewicze obszary biogeograficzne, wszystko to wymaga starannie przemyślanych decyzji co do instalowania źródeł energii i ich wielkości. Potężne zbiorniki retencyjne nie mają większego sensu, bo tym obszarom nie grozi susza, ani znaczne powodzie. Wykorzystanie energii rzek może się opłacać w pewnych rejonach w skali lokalnej. Lecz czasem, jak widzimy na przykładzie nawet tak małej inwestycji jak elektrownia Pallinque (odcinek z 20 kwietnia, 2014), zaczynają się po pewnym czasie spore kłopoty. W wielu wypadkach inwestorzy, poza lekceważeniem odczuć lokalnej ludności, nie biorą też pod uwagę czynnika czasu – jak on może wpłynąć po latach na środowisko. Trzeba bardzo uważać, bo nadzwyczaj łatwo coś zepsuć, naruszając równowagę danego obszaru a jej ewentualne odzyskanie, o ile się uda, trwa zazwyczaj przez całe dziesięciolecia.

1995- 2014

Spora ilość Mapuczów należała do socjalistycznej guerilli walczącej z rządami Pinocheta. Po upadku dyktatury brali początkowo udział w demokratycznych przemianach, lecz po paru latach doszli do wniosku, że socjaliści raczej ich używają dla swoich celów niż popierają żądania autonomii. W 1989 roku takie państwa jak Nikaragua, Meksyk, Boliwia czy Peru zmieniły podejście do swoich tubylców, poprzez ratyfikację konwencji nr 169, Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO). Konwencja ta gwarantuje tubylcom m.in. prawo do ziemi, do własnego języka i współudziału w podejmowaniu decyzji rządowych.

Chile, po upadku Pinocheta i odbyciu demokratycznych wyborów, dalej odbiegało od modelu wielokulturowego i neoliberalnego wymienionych powyżej państw, jednocześnie forsując swój model jako wzorowy dla Ameryki Łacińskiej. Konwencję nr 169 ratyfikował rząd chilijski dopiero w roku 2008, lecz w dalszym ciągu istnieją spore nieporozumienia i zacięte dyskusje na temat składu i identyfikacji narodu chilijskiego. Czynniki rządowe podkreślają, iż żądania autonomii Mapuczów i ich opór przeciwko nowemu rodzajowi kolonializmu (uprawianego przez międzynarodowe korporacje) zagraża chilijskiemu patriotyzmowi. Z jednej strony rząd przechwala się, że jest “najbardziej stabilną demokracją Latynoamerykańską”, z drugiej rozwija dalej, bez korekt, neoliberalną politykę zapoczątkowana przez reżim Pinocheta.

Nieustępliwość Mapuczów przyniosła pewne efekty. W 1993 roku rząd chilijski przegłosował w parlamencie Ustawę Indiańską (Leya Indigena), która miała zapewnić ochronę i rozwój tubylczych społeczności w Chile. Powołano do życia organizację Narodowe Przedsiębiorstwo Rozwoju Tubylczego (CONAD – La Corporacion Nacional de Desarrollo Indigena) podległe administracyjnie Ministerstwu Rozwoju Społecznego z siedzibą w Temuco. Główne biuro podzielona na dwa pododdziały – na północy w Iquique (dla regionów I, II i XIV) i w Temuco, na obszar południowy (regiony VIII, IX, X i XV). I akurat tak się szczęśliwie złożyło, że rok 1993 był Międzynarodowym Rokiem Ludności Tubylczej, a Rigoberta Manchu, z ludu Majów, otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla.

Na podstawie Aktu Indiańskiego Mapucze nie mogą być zmuszani do opuszczenia swojej ziemi. Jeśli rząd lub jakaś spółka chcieliby usunąć tubylców muszą zaoferować im inny obszar ziemi, z tym że właściciel ma prawo odmowy. Co ciekawe, aby osiągnąć porozumienie na danym obszarze, zgodę muszą wyrazić wszyscy jego mieszkańcy. Ten prawny proces nosi nazwę permuta. Lecz przepisy zawarte w Indiańskim Akcie swoją drogą a życie i realność swoją, co doprowadziło do nieporozumień i serii nowych konfliktów. Do głosu doszło młode i w wielu wypadkach już wykształcone pokolenie Mapuczów, które wyraźnie opowiada się za autonomią oznaczającą kontrolę nad ich ziemią, jej bogactwami naturalnymi i modelem rozwoju Araukanii.

157o. pechikeche-protestando-300x201

Aby zobrazować Czytelnikowi jak wygląda przestrzeganie Aktu Indiańskiego, posłużymy się historią budowy tamy i hydroelektrowni w górnym biegu rzeki Bio Bio, przez osławione i wspomniane już parokrotnie przeze mnie, wielonarodowe przedsiębiorstwo ENDESA (kapitał hiszpański i włoski, z przejęciem spółki francuskiej; inwestycje w Europie, Chile, Argentynie, Kolumbii i Peru, udziały w Brazylii). W okolicach Alto Bio Bio ENDESA zaczęła w latach 90-tych zabiegać o uzyskanie zgody na budowę hydroelektrowni Ralco, która doprowadziła do zalania tysięcy hektarów ziemi paru społeczności Mapuczów, włącznie z zalaniem ich starego cmentarzyska.

157p.ralco dam chile

Po sześciu wiekach ludzie utracili grunt pod nogami. W roku 2004 uruchomiono hydroelektrownię produkująca 690 megawatów elektryczności.

ENDESA uzyskała początkowo zgodę od 84 mapuczańskich rodzin, jednakże pozostałe siedem stanowczo odmówiło opuszczenia swej ziemi. Posunięto się do wszelkich możliwych chwytów, z pominięciem przewodu sądowego i wdrożeniem polityki faktów dokonanych. Oznajmiono, że inne prawo chilijskie, dotyczące energetyki (Ley Energia z 1987 roku, parokrotnie modyfikowane) jest ważniejsze i ponad Aktem Indiańskim. W 1997 roku plan budowy zapory i urządzeń, opiewający na 600 milionów dolarów US, został zatwierdzony przez rząd chilijski. Oporni mieli być usunięci siłą przez policję. Od tego czasu w całym regionie IX nasilił się opór Indian, którzy walczą w sądach nad uznaniem ich roszczeń.

Po odejściu Pinocheta, konserwatywny rząd prezydenta Frei’a (Eduardo Frei Ruiz-Tagle, prezydent w latach 1994-2000; syn byłego prezydenta Chile – Eduardo Frei Montalva, który rządził w latach 1964-1970), realizował dalej jego politykę gospodarczą, w której zadecydowano o stałym, corocznym zaspokajaniu poboru energii o 7%, bez względu na okoliczności. W odpowiedzi na protesty Frei wyraził dosadnie swoje stanowisko, wypowiadając się publicznie, że “ rozwój nie może być hamowany ochroną środowiska” oraz “rozwój nie może być wstrzymywany, bo nie podoba się to niektórym Indianom”.

Poza przedsiębiorstwami budującymi hydroelektrownie doszedł Mapuczom nowy przeciwnik – wielkie kompanie drzewne, zajmujące terytoria i wyrąbujące lasy. Nic dziwnego, że Indianie coraz bardziej się radykalizowali i doszło do wypadków podpaleń ciężarówek wiozących drewno. Następnie liderzy Mapucze w prowincjach Arauco i Malleco zainicjowali proces rewindykacji ziemi. Sądy chilijskie nie przestrzegały ustawy indiańskiej i uchylały się od prawnej odpowiedzialności. W październiku 1997 roku, w dwóch okręgach pokojowe blokady dróg i utrudnianie dostępu do lasu, zakończyły się ostrą interwencją oddziałów policyjnych. Protestujących usunięto siłą, było wielu rannych. Aresztowano 37 osób i więziono ich przez 20 dni bez procesu. W mediach Indian sportretowano jako złoczyńców używających stale przemocy i zagrażających spokojowi społecznemu. Oskarżenia trafiły na podatny grunt, bowiem część społeczeństwa chilijskiego odznacza się rasizmem, który zakorzeniony jest w odległej przeszłości, gdy Chile walczyło o niepodległość w XIX wieku. Otóż wtedy Mapucze wchodzili czasami w alianse z Hiszpanami i w ujęciu historycznym uważa się ich nieraz za zdrajców państwa chilijskiego.

W 1998 roku, w miejscowości Tranaquepe powołano organizację walczącą o odzyskanie zajętych ziem – Coordinadora Arauco – Malleco (CAM). Ich protest uległ wzmocnieniu z powodu intensywniejszego ruchu ekologicznego w Chile, a powstała w 1988 roku, jako sprzeciw wobec Pinocheta, grupa partii demokratycznych o orientacji centro-lewicowej (Concertacion), włączyła zagadnienia indiańskie do swej polityki. Co ciekawe, obecna prezydent Chile, Michelle Bachelet, była ostatnią przewodniczącą tej partii przed jej rozwiązaniem w 2013 roku. Z końcem lat 90-tych rozpoczęło się okupowanie ziemi, włącznie z odwoływaniem się do bezprawnie zagarniętych terytoriów w wieku XIX. Paru aktywistów CAM było sądzonych z paragrafów prawa anty- terrorystycznego z czasów Pinocheta.

Taktyka CAM była i wciąż jest następująca: nie atakujemy osób indywidualnych tylko infrastrukturę wielkich przedsiębiorstw w regionie. Powołano Komórki Oporu (Organos de Resistencia Terrritorial – ORT), które rozpoczęły ofensywną strategię odzyskiwania ziemi (control territorial), poprzez wypalanie plantacji eukaliptusów, niszczenie i podpalanie domów i magazynów należących do wielkich przedsiębiorstw oraz niszczenie zasiewów wielkich latyfundystów. Po zajęciu ziemi zaczyna się drugi etap rewindykacji, zwany “siembra productiva” czyli obsiewanie gruntu zbożem, uprawa ziemniaków i pomidorów i innych tradycyjnych roślin Mapuczów. Za tym idzie kultywowanie tradycyjnych ceremonii kulturalnych i religijnych. Uważają to za pierwsze kroki w kierunku politycznej autonomii. Już po roku do CAM dołączyło szereg innych okręgów, spoza regionu IX – Araukanii, głównie z VIII – Bio Bio i XIV – Los Rios.

Mapucze stoją w obliczu globalizacji, przede wszystkim ekonomicznej, a co za tym idzie kultu zysku za wszelką cenę, co prowadzi do nieokiełznanej eksploatacji ziemskich zasobów. Coś, co jest dla Mapuczów i innych grup tubylczych na świecie, nie tylko niezrozumiałe, ale całkowicie obce. Dochodzi do zderzenia dwóch, skrajnych mentalności, co najlepiej wyraził prezydent organizacji Xeg Xeg: “ Mapucze żyją na swym terytorium od 15 tysięcy lat. Chrześcijaństwo jako system religijny egzystuje od 2 tysięcy lat. Chile, jego społeczność, trwa mniej więcej od 116 lat. Hiszpanie nadeszli w XVI wieku. Tutaj właśnie tkwi wielka różnica w naszych kulturach. My przyszliśmy tutaj wiele wieków temu, ludzie Zachodu około 400 lat temu. Gdy przyszli Hiszpanie nasze ziemie miały bogate zasoby, wiele drzew, złota i innych, wielkich wartości. Nasz koncept życia opierał się na bliskim związku człowieka z naturą. Używaliśmy wszystkich dóbr nie po to by mieć zysk, lecz by przetrwać. Jeślibyśmy oparli się na waszym koncepcie życia, po 15 tysiącach lat zapewne nie byłoby tego wszystkiego, co jeszcze tutaj wokół istnieje… Jesteśmy inni, ponieważ walczymy o nasze życie jako Mapucze i także o życie wszystkich ludzi. Ponieważ jesteśmy pewni, że bogactwa naturalne o które dziś walczymy, nie tylko należą do nas, lecz są dziedzictwem całej ludzkości”.

A inny dodaje: „Walka do końca, do śmierci, na rzecz Naszej Matki – Natury. Tutaj jesteśmy i nie zamierzamy stąd odejść. Odejdzie stąd tylko moja martwe ciało. Jesteśmy wystarczająco bogaci i nie potrzebujemy nędzy jaka niesie ze sobą przedsiębiorstwo energetyczne”. Xeg Xeg jest kosmiczną wizją egzystencji. Dla znających hiszpański polecam na You Tube:  https://www.youtube.com/watch?v=hqbxB3Cg5_w.

Na działaczy Mapuczów, w roku 2001 i 2002, spadły liczne represje, wobec których zaprotestował MiędzyAmerykański Sąd Praw Człowieka, oskarżając rząd chilijski o naginanie i nadużywanie prawa. W roku 2003 ośmiu aktywistów, na podstawie prawa anty-terrorystycznego, otrzymało wyroki więzienia od 5 do 10 lat. Spory o posiadanie ziemi i gwałtowne konfrontacje wciąż tak przybierały na sile, że zdecydowano powołać Komisję dla Historycznej Prawdy i Nowego Traktowania tubylców.

157r. Mapuche session chile

Komisja opublikowała swój raport wzywając do drastycznej zmiany w sposobie traktowania wszystkich tubylców, pośród których 80% stanowią Mapucze. Wezwano do uznania politycznych i terytorialnych praw Indian i poszanowania ich kulturalnej tożsamości. MiędzyAmerykańska Komisja Praw Człowieka do roku 2005 otrzymała cztery petycje w tej sprawie. W trzy lata później, Mapucze na południu Chile, poczynili pierwsze kroki ku rejestracji nowej, politycznej partii. Jednym z jej celów jest wywalczenie prawa do samostanowienia i odtworzenie dawnej struktury ziem Mapuczów czyli Wallmapu, obejmującej zarówno ich tereny w Chile, jak i Argentynie.

157s. mapuche territory

Odpowiedzią na te żądania, poparte wtedy pokojowymi protestami, były brutalne akcje policji, która w okresie 2008 -2009 zabiła paru aktywistów. Inni zginęli z rąk tzw. nieznanych sprawców, wielu zostało rannych, nie tylko na skutek pobicia, ale najechania na nich samochodami.

Oczywiście na zaognienie sytuacji nie trzeba było długo czekać, tym bardziej że dokonano aresztowań wielu działaczy za ich pokojowe wystąpienia. Na przykład spotkania na uniwersytetach, zapoznające studentów z istotą konfliktu i prześladowaniami tubylców ze strony wielkich przedsiębiorstw (międzynarodowe korporacje energetyczne i drzewne) popieranych przez rząd, jak i nadużywania siły przez stróżów porządku publicznego, w połączeniu z tendencyjnymi i skrajnymi wyrokami sądowymi.

157t. Manifestación_mapuche_Valpo_2010

W roku 2010 aresztowano 38 aktywistów i oskarżeni rozpoczęli strajki głodowe w więzieniu (trwały od lipca do października), by doprowadzić do zmiany prawa anty-terrorystycznego z czasów Pinocheta i zaprotestować przeciwko podwójnemu sądzeniu – najpierw w sądzie cywilnym, a potem wojskowym. Paręset Mapuczów pociągnięto do odpowiedzialności karnej oskarżając ich o naruszenie własności i podpalenia, czyli czyny które nie podpadają pod międzynarodową definicję terroryzmu. Wśród aktywistów, jak i społeczności tubylców, frustracja sięgnęła zenitu, co przerodziło się w gwałtowne wystąpienia. Poza zajmowaniem ziemi podpalano przyczepy ciężarówek na szosie Panamerykańskiej, którą blokowano,

chile-patagonia-road-block-strike1

a także atakowano przejeżdżające auta i busiki. Odpowiedzią były rajdy policyjne o świcie na mapuczańskie wioski.

Atmosfera całkowitej nieufności zaczęła przypominać lata rządów Pinocheta. W listopadzie 2010 Sąd Międzyamerykański wydał oświadczenie, że Chile jest odpowiedzialne za pogwałcenie wielu artykułów Amerykańskiej Konwencji Praw Człowieka, w tym zasadę domniemanej niewinności, równości wobec prawa, prawa do wolności i głoszenia swych politycznych przekonań. Sąd przede wszystkim zarekomendował “wyeliminowanie wyroku na podstawie prawa anty-terrorystycznego dla ośmiu osób”, ponowne rozpatrzenia sprawy i poprawę owego prawa w zgodzie z przepisami Konwencji Praw Człowieka. Minister Spraw Zagranicznych Chile w tym czasie – Heraldo Muñoz zapewnił, że wnioski będą rozpatrzone i …zapadła cisza. Dlatego w sierpniu 2011 roku sprawę skierowano do Międzyamerykańskiej Komisji Praw Człowieka.

W tym samym roku, w marcu, czterej członkowie CAM, w tym ich przywódca Hector Llaitul, których skazano rok wcześniej w sumie na 85 lat więzienia, znów rozpoczęli straj głodowy, zakończony po 87 dniach. Cała czwórka została de facto uznana przez rząd chilijski za więźniów politycznych.

21 de FEBRERO 2011 HECTOR LLAITUL CA„ETE

45-cio letni Llaitul, absolwent uniwersytetu w Concepcion, ojciec czwórki dzieci, jest typowym przykładem zdesperowanego, gniewnego i mocnego człowieka, który nie zamierza się cofać i walczy do końca, używając nieraz gwałtownych metod.

157u.héctor-llaitul-A1

Jego pierwsze potyczki z policją miały miejsce już w roku 1999, gdy zamaskowany przewodził grupie aktywistów, a potem pobił dziennikarza, który tendencyjnie opisał całe zajście. W 2001 brał udział w podpaleniach letnich domów postawionych na odebranych Mapuczom terenach. W czasie aresztu, siły Specjalnej Grupy Operacyjnej Policji (GOPE), postrzeliły go w głowę ślepym pociskiem powodując ciężkie rany twarzy. Hector został skazany na 541 dni więzienia. Po kolejnych atakach na własność wielkich przedsiębiorstw drzewnych, od roku 2003 ukrywał się w podziemiu i w dwa lata później był sądzony zaocznie z paroma innymi aktywistami.

W lutym 2007 policja złapała go w Concepcion, odnajdując przy nim 9 mm rewolwer i natychmiast osadzono go w trzymiesięcznym areszcie. Po roku spędzonym w więzieniu, w czasie siedmiodniowego procesu, w którym został oskarżony o planowanie i przeprowadzenie podpaleń w VIII i IX regionie, sąd wojskowy uniewinnił go od tych zarzutów (były wymuszone torturami od innego więźnia).

Llaitul został skazany na 25 lat (15 lat za atak na urzędnika podatkowego i 10 za rabunek pewnego farmera) i w parę miesięcy później, równoległa rozprawa przed sądem wojskowym spowodowała złagodzenie oskarżenia o atak na urzędnika podatkowego i wyrok zredukowano do lat 14-tu. Hector i jego towarzysze, trzymani w specjalnie strzeżonym więzieniu dla Mapuczów – El Manzano w Concepcion, dalej walczyli o swoje prawa, powracając do głodowych strajków (styczeń 2013)*

Jaka jest obecna sytuacja Mapuczów? Po pierwsze, nie ma ich konstytucyjnego uznania i mogą tylko pomarzyć o tym, co na przykład otrzymali w Kanadzie Eskimosi w roku 1999 – ogromne, zarządzane przez nich terytorium zwane Nunavat, z autonomią i samorządem. Mapucze nie posiadają żadnej reprezentacji, na jakichkolwiek szczeblach rządowych w Chile ( a stanowią obecnie około 10% społeczeństwa). Po drugie, wciąż nie jest rozwiązana sprawa odzyskania dawnych obszarów, które im przyznano w XIX wieku na podstawie traktatów. Często otrzymują w zamian tereny nieurodzajne, położone wysoko lub na bardzo stromych stokach. Problemy zaczęły się od momentu, gdy Chilijczycy nie wykroili dla nich odpowiedniego terytorium, nawet na wzór indiańskich rezerwatów w Ameryce Północnej, w zamian preferując politykę osiedlania emigrantów z Europy i zachęcając ich do odbierania farm i ziemi tubylcom. Gdy w 1934 roku rząd zaplanował osadzenie około 15 tysięcy ludzi związanych z przedsiębiorstwami wyrębu i sadzenia lasów Mapucze podjęli walkę i zginęło przeszło 500 osób.

Nawet zwrot ziemi w ostatnich latach, nie przynosi często odpowiednich efektów. W Araukanii, jednym z najbiedniejszych rejonów Chile, mieszkańcy nie posiadają środków na inwestowanie w ziemię. Jako przykład niech posłuży sytuacja w wiosce Temucuicui, położonej osiem kilometrów od autostrady Panamerykańskiej i zamieszkałej przez 170 mapuczańskich rodzin. Po długiej walce o odzyskanie ziemi, poprzez okupację obszarów, podpalenia i okresowe starcia z policją, wreszcie w 2003 roku postawili na swoim. Lecz ziemia, położona na stokach, nadawała się jedynie na sadzenie drzew, bowiem przez lata była zajęta przez leśne przedsiębiorstwo, które doprowadziło do częściowego wyjałowienia gleby. Chłopi nie posiadają żadnego kapitału aby zainwestować w sadzenie drzew. Nie mogą ziemi nikomu odstąpić na prawie wynajmu, a nawet gdyby mogli, musieliby czekać około 20 lat, by drzewa nadawały się do wyrębu.

Dlatego w wielu innych miejscach, na farmach sadzą tylko jagody i zbierają słomę. W wielu wioskach panuje dotkliwa bieda. W reportażu telewizyjnym z 2013 roku pokazano dzieci jedzące śnieg z cukrem i poruszające się boso podczas zimnej pogody, w deszczu i śniegu, co widziałem także na własne oczy w dwóch miejscach. Sporo dzieci raz w tygodniu podróżuje około trzech godzin – na mule lub piechotą, aż dotrą do szkolnego autobusu. Dzięki uczęszczaniu do szkoły te dzieci mają przez pięć dni zapewnione jedzenie. Na weekend powracają do domów. Niektóre działaczki Mapucze wybrały się aż do Europy, aby poszukać pomocy dla dzieci i uświadomić ludziom w jakich warunkach żyją tubylcy.

157w.mapuche-protest

Tam gdzie panują lepsze warunki, podstawą dochodów jest rolnictwo – uprawa zboża i hodowla zwierząt. Jednakże wielu ludzi zrezygnowało i udało się do miast, gdzie próbują przetrwać znajdując zatrudnienie w najprostszych i najmniej płatnych zawodach (budownictwo, pomoc domowa, obsługa szpitalna). Brak wykształcenia (tylko 3% z nich kontynuuje naukę po liceum) stwarza dodatkowe bariery. Generalnie standard życia wśród Mapuczów jest niski i około jedna-trzecia z nich żyje poniżej granicy ubóstwa (mniej niż 100 dolarów US na głowę miesięcznie). Ubóstwo łączy się automatycznie z ubogimi mieszkaniami, niedożywieniem, analfabetyzmem, alkoholizmem i gruźlicą, a także wysoką śmiertelnością wśród niemowląt. Dla tych ludzi świat wokół jawi się jako miejsce gwałtu, niesprawiedliwości, brutalności policji i nadmiernej surowości prawa, opartego wobec nich na odmiennych zasadach.

157w1.fotomapuche

Jako miejsce niszczenia ich kultury, obyczajów i zasad. Stąd skłonność do używania przemocy, bowiem nędza, upokorzenie i rozpacz zmuszają człowieka do skrajnych działań. Bardzo ważnym motywem jest godność człowieka oparta na jego kulturze. Kultura stymuluje godność, godność podtrzymuje kulturę.

157x.mapuche-flag

Wynikiem takiej sytuacji są także cierpienia innych ludzi, drobnych farmerów i osadników, którzy osiedli na dawnym terenie Mapuczów. Też chcą bronić swojej ziemi i możliwości utrzymania rodziny. W Araukanii okazało się, że przemysł drzewny, wychwalany jako jeden z czynników rozwoju kraju, stał się społeczną i ekologiczną bombą z opóźnionym zapłonem. Najpierw posadzono miliony akrów monokultury – sosen i eukaliptusów, które dały zatrudnienie małej ilości osób, bowiem sadzonki nie wymagają stałego doglądania, a nadto potrzebują wiele czasu by wzrosnąć i nadać się do eksploatacji przynoszącej dochody. Dodatkowo okazało się, iż owe farmy drzewne pobierają wielkie ilości wody gruntowej, co w wielu miejscach doprowadziło do wyschnięcia studni i strumieni w pobliskich gospodarstwach Mapuczów.

Gdy Michelle Bachelet ponownie została prezydentem Chile, w marcu 2014 roku (akurat tego dnia przedzieraliśmy się z Sewerynem z Puerto Natales do Argentyny i w granicznej strażnicy, stojąc w kolejce do odprawy, oglądaliśmy w TV jej zaprzysiężenie), szybko mianowała jednego z polityków, pół Mapucza – Francisco Huenchumilla, jako przedstawiciela jej rządu w Araukanii. Polityk oficjalnie złożył historyczne przeprosiny w imieniu rządu Chile – Mapuczom, a także tym Chilijczykom, którzy zostali osiedleni tam wiek wcześniej, co według niego było wielkim błędem. Dodał, że Mapucze powinni otrzymać z powrotem ziemię i powołał się na przykład swojej rodziny, mówiąc: ”Gdy urodził się mój dziadek, mieliśmy 1200 akrów ziemi. Teraz mam dwa akry”. Przyznał także, że nie dziwi się nowej generacji Mapuczów, że uznają działania rządu Chile za straszliwe znęcanie się nad ich rodzinami. Władze chilijskie muszą wykazać teraz sporo dobrej woli i tyleż samo rozsądku, aby pogodzić sprzeczne interesy poszczególnych grup ludności. Przypadki użycia przemocy, z obu stron, wciąż mają miejsce, wielkie korporacje międzynarodowe nie zamierzają ustępować, tak samo jak lokalni biznesmeni i farmerzy osiadli od dziesięcioleci w Araukanii, którzy sporo tutaj zainwestowali i poprawili lokalną infrastrukturę, zakładając na przykład linie telefoniczne i budując małe porty lotnicze.

Podobnie jak w wielu innych państwach, Chile nie lubi wtrącania się do ich skomplikowanych spraw wewnętrznych, szczególnie przez zagranicznych dziennikarzy. Parokrotnie wyrzucono ekipy telewizyjne lub dokumentalistów, którzy filmowali demonstracje Mapuczów i interwencje sił policyjnych lub protesty studentów w sprawie opłaty za studia. Kłopoty miewają także dziennikarze krajowi i z tych powodów organizacja Reporterów Bez Granic umieściła Chile dopiero na 80 miejscu, wśród państw przestrzegających wolności prasy i innych mediów.

Jeśli ktokolwiek z Czytelników byłby więcej zainteresowany tym tematem, polecam internetową stronę Mapuczów w języku angielskim, zamieszczającą najnowsze wiadomości dotyczące ich działań i sytuacji w Argentynie i Chile, bowiem współpraca pomiędzy tymi dwoma grupami powoli się zacieśnia –  http://www.mapuche-nation.org/

Jak obecnie dobrze wiemy, łamanie prawa, interpretowanie i naginanie go do bieżących, politycznych potrzeb lub korzyści danej grupy społecznej czy religijnej, nie występuje oczywiście tylko w Chile, a w Ameryce Południowej w szczególności.

——————————-

* W styczniu 2015 Hector Llaitul został wreszcie zwolniony z więzienia i od razu zaczął udzielać wywiadów, zapowiadając powrót do walki o autonomię Mapuczów.

Hotel Bayern

W zapadającym zmroku bębnienie drobnego deszczu o blaszany dach garażu. Na stole butelka czerwonego wina, zapalona mała lampka, cisza. Seweryn podenerwowany martwotą swego komputera wymknął się do portierni w poszukiwaniu Internetu.

Opracowuje Antarktydę do bloga, kolejny odcinek. Najpierw selekcja zdjęć, potem ich poprawianie, by miały dobry pion. Wejście na Internet – diabelnie wolny, czasami nawet przerywa. Zaglądam do notatek i zaczynam snuć opowieść. Co pewien czas wchodzę na Internet by sprawdzić fakty, wydarzenia, ludzi. Obiecałem sobie, że w Zapiskach Patagońskich nie dam się ponieść rozbuchanej fantazji, nie dam się łatwo zauroczyć, nie pójdę w krainę wygodnej fikcji. I tak się wpycha drzwiami i oknami, co chwila okraszając realność. Ale żadnego upiększania tez naginaniem faktów. Ani naciągania faktów by pasowały do tez. Żadnej łatwizny natrętnie włażącej do mózgu, pułapek wygody i poszukiwań ładnych obrazków. Obrazkami są fotografie i mówią same za siebie. Świat taki jakim jest. Poprzez moje odczucia i uczucia, mój wybór, mój filtr wrażliwości. To tu się mieści subiektywizm uważnie przyglądający się obiektywności trwania.

Odskakuje do polskich wiadomości. No tak…Już Putin zaczął mówić o Arktyce, którą Rosja, do spółki z innymi państwami, zapewne bezwzględnie zdemoluje. Jak tacy ludzie ogarniają świat? Jak go widzą i jak go odczuwają?