Warning: Use of undefined constant DF_LISTA - assumed 'DF_LISTA' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /homepages/45/d789671203/htdocs/wp-content/themes/raiden-child/functions.php on line 49

18 kwietnia, 2014 – Villarica – Pucon

Rano przebudzenie w oparach chmur całkowicie zasłaniających wulkan. Villarica bez wulkanu wygląda raczej przeciętnie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Owa groźba wznosząca się nad miastem przydaje mu piękności. Od naszej strony dodatkowo tafla jeziora nad które udałem się po śniadaniu.

149z

Znad jeziora widok na hotel skąd zniknęła stara nazwa, odwołująca się do Kilonii, zastąpiona nową – restauracji „Brazas”, na którą Daniel postawił według zasady przez żołądek do hotelu.

150

Spacer był krótki, bo Seweryn owładnięty tylko jedną myślą – kupić nową ładowarkę i uruchomić komputer, by zdążyć wysłać jeszcze dziś życzenia Wielkanocne – wołał mnie byśmy już jechali do innej miejscowości, Pucon.

Villarica leży nad jeziorem o tej samej nazwie, z wyniesionym (2847 m) na pierwszym planie stożkowatym wulkanem, także zwanym Villarica. Miasto (prowincja Cautin, region Araucania) ufundowane jako osada – Santa Maria Magdalena de Villa Rica – w 1552 roku, w dwa lata później opuszczone, po pięciu następnych latach przywołane do życia. W 1575 zniszczone niemal całkowicie przez potężne trzęsienie ziemi, znów po latach odżywa, by w wieku XVII, po trzech latach oblężenia przez Mapuczów, ponownie ulec zagładzie. Mieszkało tam 600 Hiszpanów plus ich indiańscy służący; gdy się poddawali, w lutym 1603 roku, pozostało 11 mężczyzn i 13 kobiet.

W 1880 miasto odbudowano i szczęśliwie uchroniło się do dzisiaj. Szczęśliwie, bo stratowulkan Villarica jest wciąż aktywny i leży w łuku Południowej Strefy Wulkanicznej, gdzie przeciętnie co roku, odzywa się jeden z licznych wulkanów.

Wielka seria erupcji sprzed 16 tysięcy lat utworzyła rozległy, wulkaniczny depozyt, zwany Lican Ignimbrite. Około cztery tysiące lat temu olbrzymie erupcje, powiązane z masowymi trzęsieniami ziemi, stworzyły Pucon Ignimbrite i od tego czasu nie było w tej okolicy niszczących eksplozji wulkanów. Ostatnią, większą aktywność Villarici odnotowano najpierw w roku 1948, a potem 1984 *. Teraz wulkan drzemał spokojnie, co znów bardzo rozczarowało Seweryna, stale marzącego o wielkim popisie natury. Wulkan jest tłem dla dwóch miast – Villarica i Pucon, bowiem wznosi się 1500 metrów nad okolicą. Na szczycie, w kraterze o średnicy 150 metrów, stale powoli opada i podnosi się jezioro lawy. Szczyt jest ośnieżony co stwarza groźbę laharów, które w przeszłości dewastowały okolicę (np. lahary z 1971 roku). Na szczyt można się wdrapać (trzy godziny marszu od podstawy góry) tylko z przewodnikiem, drogą prowadzącą od schroniska, obserwując dymiące jezioro lawy w kraterze,

150a

Z Internetu

a przede wszystkim, przy dobrej pogodzie, podziwiając co najmniej siedem innych wulkanów leżących we wspomnianym łuku. W języku mapudungun Villarica nazywana jest Rucapillan (Dom Duchów).

Wulkan jest stale monitorowany i można wejść na stronę  www.povi.cl obserwując go w ramach programu POVI ( Proyecto Observación Villarrica Internet), zarówno z satelity,

150b

Z Internetu

jak i z kamer samolotowych

150c

Z Internetu

i naziemnych.

150d

Z Internetu

Niektóre zdjęcia zrobione nocą zapierają dech w piersiach.

150e

Z Internetu

Nic dziwnego, że wulkan i jego okolice stały się turystyczną atrakcją.

W XIX wieku rząd Chile stworzył specjalny program sprzedaży ziemi dla Europejczyków, aby się tutaj osiedlili, głównie z terenów niemieckojęzycznych – z Niemiec, Austrii i Szwajcarii. Każdego roku, pierwszego sierpnia obchodzony jest Narodowy Dzień Szwajcarski połączony z małym festiwalem. Są tu także ludzie z innych krajów europejskich: Baskowie, Grecy, Włosi, Holendrzy, Brytyjczycy i Skandynawowie, a wszyscy zwani są Villaricanos lub Villarriquences. W ostatnich latach przybywa tu sporo młodych ludzi z Santiago, którzy mają dość tamtejszego tempa życia i poziomu zanieczyszczenia. Stolica Chile leży w rozległej śródgórskiej kotlinie i szczególnie w miesiącach letnich, spaliny i dymy przemysłowe, powodują zaleganie smogu. W roku 2012, w Villarice liczba mieszkańców wzrosła do niemal 49 tysięcy.

Magnesem przyciągającym ludzi jest rozbudowana turystyka letnia i zimowa (ośrodki narciarskie, w tym na stokach wulkanu), co w ostatnich latach spowodowało, wśród Europejczyków i Północnych Amerykanów, kupowanie domów wakacyjnych. Poza wędrówkami pieszymi i rowerowymi (w Narodowym Parku Villarica), na licznych jeziorach rozwija się żeglarstwo – cztery inne jeziora, oprócz Villarica, mają dobre temperatury, z powodu położenia od 200 do 500 metrów nad poziomem morza. Na pięciu głównych rzekach popularnymi są wędkarstwo i rafting, który zapewniają liczne porohy i spore wodospady. Ostatnią atrakcję stanowią gorące źródła z pięcioma głównymi ośrodkami leczniczymi w okolicy. Klimat jest łagodny i wilgotny (sezon deszczowy od maja do lipca), dlatego ekonomia oparta jest o rolnictwo, hodowlę i przemysł leśny. Drewno jest podstawowym budulcem, wspomaganym kamieniem i szkłem.

Drogą 199, prowadzącą wzdłuż jeziora, przy zmiennej pogodzie,

150f

z przelotnymi deszczami, jechaliśmy do Pucon, co w mapudungun oznacza „wejście do Kordyliery”. Obok Villarica to druga, najbardziej popularna, miejscowość turystyczna, oferująca różnorodne dyscypliny sportowe i aktywne zajęcia przygodowo-rekreacyjne przez cały rok.

150g

Pucon został założony w 1883 roku jako fort położony w strategicznym miejscu – wejściu do doliny Trancura. Pierwszy hotel otwarto w 1923 roku, lecz otwarcie drugiego, w 1934 roku, „Gran Hotel Pucon”, zapoczątkowało istny boom turystyczny. W sześć lat później ukończono drogę 199 do Villarica, w latach 70-tych XX wieku doprowadzono drogę do jeziora Caburga. Przy nim jest najbardziej popularna plaża (Playa Blanca), o wiele cichsza od zatłoczonych plaż w Pucon. Ciekawym przedsięwzięciem jest turystyka alternatywna (ekoturyzm) w postaci 500 hektarowego obszaru leśnego, należącego do niedochodowej organizacji młodych farmerów (El Cañi), poprzez który prowadzą specjalne ścieżki piesze. Sa także w pobliżu trzy narodowe parki (Villarica Park, Villarica rezerwat i Park Huerquehue), inne jeziora i rzeki, wulkaniczne jaskinie i uzdrowiska.

W mieście i wokół niego mieszka 22 tysięcy ludzi. W kierunku jeziora wychodzi długi, porośnięty lasem półwysep w kształcie palucha, który można objechać dookolną drogą. Ale dla Seweryna istniał jeden cel – znaleźć sklep z ładowarką. Niestety nigdzie nie było takiego typu i w kolejnym sklepie poinformowano go, iż być może znajdzie taką ładowarkę w Santiago. To oświadczenie oraz co chwila padający deszcz wprowadziły Seweryna w totalne przygnębienie. Pocieszałem go, że udostępnię mu mój komputer i wyśle tym sposobem życzenia, ale ku memu zdumieniu odmówił. Czyżby przywiązanie do swego komputera, do tak niezbędnego dzisiaj narzędzia?

Łaziliśmy w deszczu po drewnianym mieście przypominającym mi miejscowości w Górach Skalistych, w Kanadzie.

150h

150i

150j

150k

Ja miałem swoją zagwozdkę – niemożność wybrania pieniędzy. Nigdzie!! To było zdumiewające przy takiej ilości turystów ze świata. Ratowała nas wiza i końcówka pieniędzy wybranych w Coyhaique. Poszliśmy coś zjeść i wypić dobrą kawę, w jednej z cukierni sieci „Rostock”.

150l

Wszędzie tłumy, bo w Chile zaczął się wolny dzień przed Wielkanocą. Wiele osób skorzystało z okazji i dojechali nawet z odległego o 780 km Santiago.

Wróciliśmy do Villarica i zaszliśmy do ośrodka Indian Mapucze.

150m

Rozległy kompleks z chatą starego typu na podwórku,

150n

stoiskami wyrobów artystycznych, rzeźbami i sklepami.

150o

Tam Seweryn z tajemniczą miną poprosił abym go zostawił samego i poszedł sobie gdzie indziej. Ponowne spotkanie wyznaczył mi przy mapuczańskim domku na podwórcu. Obszedłem parę stoisk, pogadałem z ludźmi i ku mej radości niektórzy znali angielski.

150q

Wszyscy byli bardzo dumni ze swego pochodzenia, a ich wyroby zawierały znikomą ilość kiczu.

150p

Natrafiłem na bardzo poważnych szachistów,

150r

potem dołączyłem do Seweryna. Kupiliśmy parę drobiazgów dla przyjaciół. Seweryn dźwigał do auta jakiś spory pakunek opakowany szarym papierem.

Wulkan jest wszędzie obecny. Poza znakami ostrzegawczymi na ulicach, z rysunkiem dymiącej góry i strzałkami kierunku ewakuacji, nawet główne przedsiębiorstwo taksówkowe zwie się Los Volcanes.

150s

Mieliśmy dość szarej i chłodnej pogody. Jutro Wielkanoc, a tu taki pasztet… Seweryn zgnębiony, pogoda do niczego, wulkan zapewne znów będzie niewidoczny.

W hotelu Seweryn zdecydował, że jednak skorzysta z mego kompa i wyśle parę, najważniejszych życzeń. Zszedłem do restauracji i wdałem się w rozmowę z Danielem, który opowiadał mi o Villarica i Pucon i swojej pracy na wycieczkowych statkach. Zapytał co zjem i zamówiłem zupę cebulową, a na drugie, zaglądając w kartę natrafiłem na kurczaka parilla i machinalnie wymówiłem to słowo w stylu argentyńskim – pariża. Daniel spojrzał na mnie, odwrócił się gwałtownie i poszedł szybko na zaplecze. Za chwilę pojawił się z kucharzem i poprosił abym powtórzył co chce zjeść na drugie. Okazało się, iż kucharz jest Argentyńczykiem. Daniel w ten sposób chciał mu sprawić niespodziankę, że oto gringo, estranjero, nauczył się typowej wymowy argentyńskiej. Po krótkiej konwersacji okazało się, że kurczaka już nie ma. Pocieszyłem się sałatką, która była taka sobie. Natomiast cebulowa zupa była wspaniała.

Pod koniec mego posiłku pojawił się zasmucony Seweryn, siadł, westchnął i oznajmił „Nie dość, że nie wysłałem życzeń, nie dość, że wysiadł mi komputer, to jestem daleko od kraju i tutaj nie będzie nawet Wielkanocnego śniadania. Ani nastroju….Do dupy z tym wszystkim”. Akurat nadszedł Daniel i gdy usłyszał ostatnie słowa Seweryna niespodziewanie zaczął kląć płynnie po polsku. Okazało się, że na statku pływał z trzema Polakami i z jednym z nich, rodem z Krakowa, zaprzyjaźnił się i trzyma mailowy kontakt.

Gdy Seweryn poszedł do swego pokoju, pogadałem z Danielem, aby mi na jutro przygotował jajka, majonez, pieczywo, sałatkę, bo chciałem zrobić Sewerynowi niespodziankę i przygotować bardzo skromne, Wielkanocne śniadanie. Nawet cudem znalazł się gdzieś w kuchni pęk szczypiorku. Daniel obiecał ładniejszą zastawę, wydzielił mi stolik i umówił na rano z kucharzem.

Wróciłem do pokoju, gdzie do drugiej w nocy opracowywałem materiały do niniejszego bloga. Za oknem ciemność i szemrzący deszcz. Seweryn w drugim pokoju oglądał jakiś film w telewizji.

—————————–

* Wulkan odezwał się w marcu 2015, przez 30 minut wyrzucając strumienie lawy, na co mieszkańcy byli przygotowani, bowiem jest wulkanem stale obserwowanym z racji swej aktywności.