Warning: Use of undefined constant DF_LISTA - assumed 'DF_LISTA' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /homepages/45/d789671203/htdocs/wp-content/themes/raiden-child/functions.php on line 49

12 marca, 2014 – El Calafate

W pokoju miły bałagan.

1

Poranne odsunięcie zasłony równoznaczne z natychmiastowo porażającym widokiem.

2

Powłóczysty krajobraz późnego poranka.

3

W nocy szczekały psy, jak trzy lata temu. Tylko koni już nie było.

Otworzyłem okno by sfotografować niebieskie odcienie wody i wzgórz.

4

Za nimi, po lewej, ośnieżone szczyty.

5

Na trawniku kilka gęsi.

6

7

Przejście korytarzami było jak zanurzenie się w labirynty Borgesa.

8

9

Śniadanie w jadalni na zasadzie bufetu. Można jeść do woli, ale już odzywa się przyzwyczajenie do lekkiego posiłku porannego. Przy sąsiednim stoliku para młodych Chorwatów. Siedzieliśmy przy oknie tonąc w miodowym świetle.

10

Dzisiejszy dzień spędzimy w mieście. Totalny relaks.

Najpierw zatrzymaliśmy się w zatoce samochodowej przy ukończonym, trzykilometrowym bulwarze wzdłuż jeziora Argentino.

11

Pozostała w zasadzie kosmetyka – podłączyć parę latarni, ukończyć kawałki pieszych ciągów. Jezioro mieni się srebrzyście.

12

Przy brzegu pływały łabędzie i kaczki.

13

14

Na prawo, na wzgórzach, domy i hotele.

15

16

Wystająca z jeziora skała imituje wielorybi łeb.

17

Za nim wzdłuż trzcin przechadzały się flamingi,

18

a inne taplały się w płytkiej wodzie.

19

20

21

Jeden zerwał się do lotu i gnał wzdłuż brzegu.

22

Jezioro tonie w szmaragdach, fioletach i zieleniach, punktowane brązem wysepek.

23

Na lewo, w głębi, długi półwysep z domkami i przystaniami dla łodzi i motorówek.

25

Rezygnuję ze zbliżeń, chcąc objąć większą panoramę, bo wtedy landszaft nabiera soczystości i rozległości. Nadto z trudnością utrzymywałem aparat, bowiem nad jeziorem szalały podmuchy mocnego wiatru. Wydawałoby się, iż idealne miejsce na surfing i żeglowanie, lecz wiatr jest niebezpieczny i nieobliczalny a woda bardzo zimna.

Przeniknięci zimnym wiatrem wróciliśmy szybko do auta i wjechaliśmy na główną ulicę El Calafate, mijając na bliskich przedmieściach jeden z hosteli postawiony w charakterystycznym, lokalnym stylu.

26

Calafate jako miasto zaczyna się w 1927 roku i w dziesięć lat później, po otwarciu parku Perito Moreno i wybudowaniu porządnej drogi dojazdowej, zaczyna się szybko powiększać. Nazwa miasta pochodzi od małego krzaka z żółtymi kwiatkami i ciemnoniebieskimi jagodami, który zwie się el calafate (Berberis buxifolia) i występuje na całym obszarze południowej Patagonii. Jagody próbowałem, są bardzo smaczne. Dziś El Calafate ma, wraz z przyległymi osadami i estancjami, niemal 22 tysiące mieszkańców i żyje głównie z turystyki. To tutaj zdarzają się wiejące od gór wielkie prądy wstępujące i w roku 2006 Steve Fosset wraz z Einarem Enevoldsonem ustanowili rekord wznoszenia szybowcowego osiągając pułap 15 460 metrów.

Najpierw odnaleźliśmy bank “Patagonia” i ku naszej radości bankomat działał bez zarzutu. Byliśmy na zachodnim skraju tej samej prowincji – Santa Cruz – gdzie uprzednio w żadnych bankomatach nie działała karta debitowa. Z początkiem XX wieku do prowincji przyjechało wielu emigrantów z Europy – Hiszpanie, Niemcy, Brytyjczycy i z narodów słowiańskich Polacy, Czesi i Chorwaci. Po upadku argentyńskiej junty w 1983 roku, prawnik Nestor Kirchner z El Calafate został najpierw burmistrzem stolicy prowincji – Rio Gallegos, potem gubernatorem prowincji i w 2003 roku prezydentem Argentyny. To za jego czteroletnich rządów Argentyna osiągnęła najlepszy wynik w rozwoju ekonomicznym od 1880 roku i opanowała kryzys z roku 2001. To on odwołał ustawę o amnestii dla członków junty i umożliwił ich rozliczenie. W roku 2007 prezydentem została jego żona, Cristina, a Nestora nazywano Pierwszym Dżentelmenem Argentyny. W październiku roku 2010 zmarł na atak serca w El Calafate i został pochowany na cmentarzu w Rio Gallegos. Kirchner był typowym przedstawicielem emigracyjnej mieszanki argentyńskiej. Jego matka była Chilijką pochodzenia chorwackiego, ojciec Argentyńczykiem pochodzenia niemiecko-szwajcarskiego.

Pospacerowaliśmy wzdłuż Avenida del Libertador, przy której eleganckie wręcz hostele i oczywiście kasyno.

27

W patagońskich miastach – argentyńskich i chilijskich – nastawionych na turystykę, pobudowali kasyna. Zaglądnęliśmy do paru sklepów. Jeden z nich jest prowadzony przez tutejszych Indian – Tehuelches, z autentycznymi wyrobami z całego obszaru Patagonii i Andów.

Chciałem znaleźć restaurację sprzed trzech lat, gdzie przydarzyła mi się zabawna historia. Byłem w owej restauracji zupełnie sam, gdy nagle drzwi się otworzyły i wpadła wycieczka dość hałaśliwych Chińczyków. Najgorsze, iż nie zamykali za sobą drzwi wejściowych, a było to zimą. Ciągle biegali po coś do autokaru. Podziwiałem właściciela restauracji, który z niezmąconą cierpliwością zamykał za nimi drzwi. W pewnej chwili jakaś Chinka w średnim wieku zaczęła mi się intensywnie przyglądać, wstała od swego stolika, podeszła do mnie i zaczęła coś mówić po…chińsku. Po chwili przyłożyła palec do swego swetra i powiedziała “Czina”. Następnie palec skierował się pytająco ku mnie. Odpowiedziałem “Kanada”. Chinka aż podskoczyła z wrażenia, powtórzyła parę razy “Kanada, Kanada”, podekscytowana wróciła do stolika, wzięła aparat fotograficzny i poprosiła swoją koleżankę, aby zrobiła nam zdjęcie. I to z przytulaniem. Potem sobie wyobrażałem, iż po powrocie do Chin pokazuje owo zdjęcie, kładzie palec na mej podobiźnie i z przejęciem mówi “Kanada”. I jak to zazwyczaj bywa, w zmieniającym się nieustannie świecie, nie mogłem restauracji sprzed trzech lat odnaleźć. Niestety nie pamiętałem jej nazwy; zachodziliśmy do wielu lokali po obu stronach ulicy i nie dało to żadnego rezultatu.

Postanowiliśmy pójść na kawę i coś słodkiego . Natrafiliśmy na przytulną kawiarnię literacką – Borges y Alvarez Librobar, gdzie zarówno można zjeść coś na ciepło i uraczyć się alkoholami, głównie winem, jak i wypić znakomitą kawę, w części mieszczącej sie na piętrze, zwanej Kafe Libro.

28

Siedliśmy wśród półek z książkami.

29

Sami znajomi – Borges, Bioy Casares, Sabato, Marquez, Cortazar, Llosa i de Exupery.

30

W karcie kawy w stylu Nerudy, Sabato i Cortazara – w jego przypadku z lodami i cynamonem.

31

Nad głową zdjęcie młodego Cortazara, z nieodłącznym papierochem,

32

na sąsiednim spojeniu słupów zawieszona stara maszyna do pisania. Na takiej wystukiwali rytm słów Hemingway, Cortazar, Malraux, Kapuściński…

33

Za oknem widok na przedziwne dachy sąsiednich budynków.

34

35

Z głośnika dobiegał mnie głos Freddie Mercurego, przestrzegający don’t try too hard. Odpłynąłem do innego świata a zarazem czułem mocne osadzenie tutaj. Tutaj i teraz. Ale gdy z głośnika, dyskretnego, nie przygłuszającego ani rozmowy, ani myśli, spłynął “Hotel California” Eagels, rozwinął się most ku przeszłości. “Hotel California”, który jest mym niespełnionym snem, gdy całowałem jej włosy, prosząc “nie opuszczaj mnie”, a w hotelu zapadła taka cisza, jakby wszystkie ściany wstrzymały oddech, czekając na odpowiedź. Walizka stała już na zewnątrz, przy schodach. Na stoliku niedopita kawa. Jak teraz. I słodkogorzki smak wolności.

W drodze do auta spotkanie z poezją tutejszej obróbki drewna.

36

Meble, framugi, artystyczne korzenie w ogrodach i na progach domów, ozdobne płoty, ławy, drzwi wejściowe sklepów i restauracji. Ich kolor, kształt, forma i struktura bazujące na lokalnym materiale. Przy chodnikach drzewa poszarpane wiatrem. Powykręcane, popękane, miejscami z ospowatymi pniami.

37

Zaraz obok kosmate gałęzie jodeł i wysokich świerków przejmująco szumiące na patagońskim wietrze.

38

Drogowskazy ku najsłynniejszym lodowcom świata.

39

Fikuśne rzeźby w ogrodach.

40

W hotelu szukałem poprzez internet wolnego pokoju w innym, szpanerskim hotelu, naprzeciw lodowca Perito Moreno. Zamarzyłem sobie, że rano odsunę zasłonę i zobaczę spękaną biel z niebieskimi odcieniami i w głębi długi jęzor spływający z gór. Nie było wolnych miejsc, na tą jedyną, wymyśloną noc, gdy nie chciałem liczyć się z kosztami. Zrezygnowałem postanawiając, że zostajemy w “Rochester” na dwie, następne noce.

Z wiadomości jasno wynikało, że świat udaje, iż się szarpie z Putinem. Jezioro zanurzało się w ciszy zmierzchu.

41